osiemset czterdziesty Kraków
Niektóre rzeczy dzieją się naprawdę
zbyt banalnie w wierszach, we mnie
przecież byłam wtedy i płakałam idąc
i dworzec był prawdziwy i chłód na peronach.
I to że odszedł (kolejny truizm) i myślenie
czekanie na wieczną bezsenność.
Milczenie, bo przecież nie mogłam już w nic
uwierzyć i torba plącząca się między nogami.
Płakałam i mokry był świat tego dnia.
Wskazywałam palcem- bilet, drożdżówka,
obwarzanek- tak, to znowu był Kraków
i ten sam odjazd o ósmej czterdzieści
Niektóre rzeczy dzieją się naprawdę
zbyt banalnie w wierszach
we mnie
Komentarze (2)
-
- Piotr Balkus
- 16 listopada 2011, 10:59:31
Piękny, między innymi dlatego że Twój.
-
- Karolina Tesz.
- 16 listopada 2011, 11:07:36
no tak. Co wynika z Twojej ostatniej dziennikowej notki: najpierw nazwisko, potem poezja:P
Dzięki:)*